• Wpisów:39
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:51
  • Licznik odwiedzin:5 277 / 1382 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ponad 2000 odwiedzin! Jestem wdzięczna :3 Powinnam dać speszyl, ale nie mam na niego pomysłu...
Dam go za jakiś czas :3 A tym czasem może napiszę jakieś FF
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kurde! Staram się zmienić avek i opis, a tu komurka odmawia mi posłuszeństwa :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jestem na obozie konnym więc wrzucę zdjęcie Sonaty (mojej ukochanej klaczy). Zdjęcie zrobione jest dawno. Może nawet ok. 2/3 lat temu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ponad 1700 odwiedzin! Dziękuje wam! Jesteście najlepsi! ♥
 

 
Za 5 waszych wejść będzie 1400 odwiedzin!
Dziękuję wam za to! ♥
A za 2000 odwiedzin wrzucę jakiś speszyl c:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Czy tylko ja nie mogę spać i oglądam Dramione?
Telefon za ok. 5 min mi się wyładuje, a Aleks się chyba na mnie obraził i nie odpisuje na wiadomości. :C
Poza tym oglądałam Dramione i jestem cała zapłakana.
Jedyne co mnie pociesza to konie (':

Ps. Dzisiaj miałam niezłą przygodę w terenie o której wam nie długo opowiem.
Pozdro~Cyzia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Za nie całe 30 min. na TVN leci Harry Potter i Kamień Filozoficzny! YEY! Tak się cieszę!
 

 
Kur*a, u mnie znowu burza a ja się potwornie jej boję! I komp mi pada więc nie dam następnego rozdziału.
Wiem tylko jedno, zacznę dodawać więcej wpisów i rozkręcę ten blog, a w roku szkolnym i na obozie konnym napiszę "Mój zaje**isty pamiętnik"
Pozdrawiam~Cyzia
  • awatar My Wonderland ~ Sakura: @Narcyza ♥: Skopiuj stąd http://blogtestowy123.pinger.pl/ wybrany kod, potem wejdź w ustawienie - wygląd minibloga - zjedź na dół do pola własne style, i tam wklej.
  • awatar Narcyza ♥: @My Wonderland ~ Sakura: Taak! :D Tylko gdzie je się wpisuje XD
  • awatar My Wonderland ~ Sakura: @Narcyza ♥: kody do zmiany wyglądu bloga :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Notka: Gdyby nie Lunaaax (koleżanka z jeja)nie napisałabym tego, ponieważ by mi się nie chciało. Dzięki jej opowiadaniu o bazyliszku powstał dalszy ciąg mojego FanFiction.
Zapraszam do czytania!

Rodział 7

Następnego dnia Crystal i Elissa z niecierpliwością czekały na jakąkolwiek wiadomość od prof. McGonnagall Po skończonej lekcji transmutacji nauczycielka zatrzymała je w swojej sali. Gdy wszyscy wyszli zaczęła z nimi rozmawiać.
- Dziewczyny… - zaczęła. – Jak wam to powiedzieć… wystąpiła pomyłka i twoja siostra powinna rok temu trafić do Hogwartu. Obecnie próbujemy ją namierzyć namiarem i zamierzamy wysłać jej list zaraz po tym jak ją odnaleziemy.
- Aha, rozumiem – odpowiedziała Crystal. – To kiedy mniej więcej zobaczę Selenę?
- To zależy…
- Ale od czego?! – przerwała jej Elissa.
- Od tego jak szybko ją odnajdziemy. A najprawdopodobniej zobaczysz ją jutro przy kolacji ponieważ będzie ona bardziej uroczysta.
- Aha, dobrze. – odpowiedziała Crystal i wyszła z Elissą rzucając wcześniej krótkie „Dowidzenia”. Pognały szybko na następną lekcję jaką było latanie na miotle, którą miały z Gryfonami.

Na błoniach Hogwartu stały dwa rządki uczniów z pierwszego roku. Po jednej stronie stali Ślizgoni, a po drugiej Gryfoni mierząc siebie nawzajem lekceważącym wzrokiem. Po około 2 minutach na błonia wstąpiła nauczycielka latania Gryzelda FruFru.
- Witam wszystkich pierwszorocznych! Nazywam się Gryzelda FruFru i będę waszą nową nauczycielką latania na miotle. – powiedziała a w rządku Ślizgonów rozległy się chichoty.
- Szłyszałeś ją, Crabb? Gryzelda FruFru, jak ona może mieć tak durne imię i nazwisko. – szeptał Scorpius ze swoimi kolegami. Po czym zaśmiał się cicho.
- No… hehe… - zaśmiał się Crabb jr. Ale nauczycielka tego nie słyszała i kontynuowała dalej.
- Jestem tu po to, by nauczyć was latania na miotle, które jest nie tylko środkiem transportu u czarodziejów, ale również świetną zabawą oraz to właśnie na miotłach jest rozgrywana gra zwaną quiddich. – powiedziała a część uczniów co nie wiedzieli co to quiddich zrobili zdziwione miny.
- pewnie szlamy – rzucił Scorpius do swoich „goryli” patrząc na zdziwionych uczniów. Crystal odwróciła się do niego i spojrzała z wzrokiem mówiącym „Nie wolno tak mówić! Ogarnij się, bo tak cię trzepnę w głowę, że się nie pozbierasz!”. Scorpius spojrzał się na nią ze swoim ślizgońskim uśmieszkiem i lekceważącym wyrazem twarzy, a ona się zarumieniła i odwróciła wzrok. Scorpius dobrze wiedział, że ma nad nią przewagę, a ona nic mu nie zrobi.
- Dobrze, więc teraz róbcie to co wam mówię. Najpierw stańcie po lewej stronie miotły – powiedziała pani profesor, a część uczniów zastanawiało się jeszcze która to jest lewa strona. Score zaśmiał się szyderczo razem z częścią Ślizgonów. W końcu wszyscy uczniowie byli po właściwej stronie.
- Dobrze teraz wyciągnijcie prawą rękę i powiedzcie „Do mnie”. – powiedziała prof. FruFru. Wzięła swoją miotłę, stanęła po jej lewej stronie, wyciągnęła prawą rękę i powiedziała:
- Do mnie! – miotła poderwała się z ziemi i wpadła idealnie w jej wyciągniętą rękę. – właśnie w ten sposób.
- Do mnie! – krzykną Scorpius a miotła wykonała jego polecenie. Spojrzał się na Albusa z szyderczym uśmiechem. Albus zrobił to samo, ale miotła nie wpadła mu w rękę. Powtórzył jeszcze raz wszystkie czynności i za drugim razem wszystko mu wyszło.
- Brawo, brawo! – powiedziała nauczycielka widząc chłopaków, ale zaraz przeszła dalej, bo właśnie Rose Weasley męczyła się ze swoją miotłą.
- Pani profesor! Ona jest chyba jakaś zepsuta! – powiedziała ze łzami w oczach, bo właśnie w tym momencie wszyscy ślizgoni padali ze śmiechu.
- Nie martw się. Za którymś razem na pewno ci wyjdzie. – pocieszała ją profesorka.
- Chyba śnisz! – krzyknął jakiś Ślizgon, a Rose rzuciła miotłą o ziemię i uciekła z płaczem.
 

wyldi
 
dracomalfoylove
 
Czemu usunęłaś się z jeja!?

My się zajebiście bawimy bez ciebie ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witam. Dzisiaj zmieniłam wygląd bloga na bardziej Sithowy (jak by to powiedziała Wyldi: klawiszowy XD). Tak... mam fazę na SW. Pasi mi to. Od dwóch dni mam narysowany znak Mrocznej Lady Sithów na ręce.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Postanowiłam, że na pewno nie będę się poddawać.
A teraz coś dla mojej "kochanej" klasy.
Wszyscy mamy świra na punkcie Illuminati.
Malwina, ten obrazek kieruję najbardziej w twoją stronę:



Gdyby coś to się nie obraź, bo żartowałam XD
 

 
Przepraszam, ale jestem za bardzo zła na "znajomną" (ja nawet nie wiem znajomą da się ją w takiej sytuacji nazwać) ze szkoły. Więc więcej rozdziałów Nowego Hogwardzkiego Pokolenia już nie będzie (chyba, że kiedyś będę miała ochotę jeszcze to popisać). Chyba może nawet zamknę ten blog... chociaż jeszcze, aż tak nie jestem zrezygnowana moją pracą. Na szczęście jeszcze mam resztkę chęci. Może w najbliższym czasie wrzucę FanFick o czymś innym.
Pozdrawiam.
Ps. Sama już nie wiem czy mogę się jeszcze nazywać Drakosieńką, bo straciłam przez nią wiarę w Hogwart.
 

 
Proszę. Następny rozdział mojego FF. A teraz informacja do Lunaaax: ty pojawisz się za ok 1 rozdział. A teraz zapraszam wszystkich do czytania.



- Przepraszam… - wyjąkała Crystal. – Ale to ona zaczęła.
- Ha! Bardzo śmieszne! Ja zaczęłam… - odpowiedziała Patrycja.
- Tak, ty! Zaczęłaś mnie obrażać! – krzyknęła podirytowana Crystal.
- Na pewno… Ale to ty rzuciłaś się na mnie z pięściami.
- Chyba śnisz? Odwaliło ci?
- Nie, ale tobie widocznie tak!
- Przestań!
- Nie to ty przestań!
- OBYDWIE PRZESTAŃCIE!!! – wydarła się McGonnagal.- Zachowujecie się jak 5-cio latki! I teraz na spokojnie, która zaczęła.
- Ona! – krzyknęły obydwie i wskazały na siebie za wzajem.
- To co? Mam zawołać światka i dowiedzieć się która kłamie czy się ona sama przyzna – spytała McGonnagal
- A proszę bardzo. Ja mam czyste sumienie – odpowiedziała Crystal.
- Tak? Dobrze. SCORPIUS! Podejdź tu do mnie. – zawołała chłopaka McGonnagal. Scorpius podszedł do niej nie pewnym krokiem.
- Co pani ode mnie chciała? – odparł.
-Która z tych młodych dam zaczęła bójkę?
- Patrycja zaczęła obrażać Crystal a potem ją uderzyła…. Tak to było. – powiedział zawstydzony chłopak. - Nie wiem dlaczego akurat mnie pani o to pyta… Ja się nie znam na dziewczyńskich sprawach.
- Dziękuję, bardzo mi pomogłeś. – odpowiedziała McGonnagal, a Scorpius zrobił zdziwioną minę. – Nie odejmę punktów Slytherinowi, ale za następny taki wybryk ostro pożałujecie.
- Dobrze. Będziemy grzeczne – odpowiedziała Crystal i szturchnęła koleżankę łokciem.
- Taa.. dobra. Będziemy grzeczne… - odpowiedziała od niechcenia Patrycja.
Potem wszyscy ruszyli do swoich dormitoriów. Ślizgoni ruszyli do lochów. W pewnym momencie wszyscy się zatrzymali. Crystal usłyszała tylko „Czysta Krew” i już musiała iść z tłumem ku przejściu w ścianie.
-Co??? Mam dzielić z tobą dormitoriu?! – nagle Patrycja pojawiła się przy niej.
- Niestety… - odpowiedziała Crystal. Patrycja już groziła jej pięściami. - Uważaj sobie… Ja też umiem się bić…
- Na pewno. Taka milusia i zawsze przeprasza…
- Nie. To tylko pozory które do tego mylą… - powiedziała Crystal. A gdy Parkinson nic nie odpowiedziała dodała – Wymiękasz?
- Chyba śnisz… - już miały się na siebie rzucić gdy…
- Co się tu dzieje! – do ich dormitorium wpadła Elissabat Wolf.
- Nic. My tylko… rozmawiamy – odpowiedziała zmieszana Patrycja.
- Widzę dokładnie co się tu dzieje! Jak przez was nie zdobędziemy Pucharu Domów to chyba was uduszę własnymi rękami! – odpowiedziała dziewczyna. Crystal nie chciała już dłużej o tym dyskutować więc błyskawicznie zmieniła temat.
- Ja biorę tamto łóżko! – krzyknęła i podbiegła do łóżka przy oknie. Było to duże łóżko z zielonymi pięknymi zasłonami ozdobionymi srebrnymi wyhaftowanymi wężami. Takimi jak w herbie Slytherinu.
- Ej no! Tak się nie robi… Ja biorę tamto! – krzyknęła Patrycja po czym wzięła bardzo podobne (a właściwie takie same) łóżko w drugim końcu dormitorium.
- No… Bardzo mądrze. Wzięłyście jak najdalsze łóżka to teraz będzie spokój. Ja biorę to – i spokojnym krokiem ruszyła do ostatniego łóżka. Gdy Patrycja już zasnęła Crystal zaczęła gadać z Elissabat.
- Mogę ci mówić Elisa? – zapytała Crystal
- Tak, oczywiście! U mnie w domu wszyscy tak do mnie mówią – odpowiedziała Elissa i się uśmiechnęła.
- Naprawdę? To fajnie… Ja nie mam domu. Wychowałam się w sierocińcu. Wiem tylko tyle, że muszę być czarownicą czystej krwii lub półkrwi, bo jestem w Slytherinie – powiedziała Crystal.
- Ooo… Współczuję ci. Naprawdę.
- Nie musisz – odpowiedziała Crystal po czym się nawet uśmiechnęła. Elissa odwzajemniła uśmiech.
- Zostaniemy przyjaciółkami? – zapytała Elissa. – Jesteś bardzo miła. Nie spotkałam jeszcze tak miłej dziewczyny. A ta Patrycja… - po czy wskazała na łóżko w którym ta spała – czyste złoo…
- Z wielką chęcią! – odpowiedziała Crystal po czym dziewczyny się przytuliły po przyjacielsku. – I tak. Nienawidzę tej całej Parkinson – po czym to mówiąc obydwie wybuchneły śmiechem.
Następnego dnia podczas śniadania w Wielkiej Sali wszyscy uczniowie dostali plany zajęć.
- Co? Aż 2 godziny Eliksirów ze Ślizgonami? – zawodziła Rose.
- Niestety… - odpowiedziała jej przyjaciółka Lisie Pie. - Nie wytrzymam ani 10 minut z tymi wariatami. A tak w ogóle to kto będzie nas uczył eliksirów? Profesor Snape przecież nie żyje.
- I dobrze. On prawie torturował uczniów. Ale na serio to na uczcie nie słuchałam. Byłam zajęta patrzeniem się na jedzenie – powiedziała z uśmiechem Rose.
- Oo. Spójrz z drugiej strony. Jest tam rozkład nauczycieli…
- Sennir Michnar? Kto to w ogóle jest?
- Poczekaj. Zaraz wrzucę na Internecie o ile mam zasięg.
- Co to jest? – zapytała zdziwiona Rose.
- Aaa… smartfon. Ze świata mugoli. Moi rodzice nie są magiczni i dali mi go rok temu. Ale dałam ten telefon Arturowi Weaslay’owi i wprowadził moduł, że mam w tym telefonie zamiast informacji o mugolach informacje o różnych czarodziejach więc tak jakby mam wszystkie informacje świata czarodzieji w jednym urządzeniu – powiedziała Lisie.
- Wow! Niezłe…
- Co nie? Dobra więc już wpisuję – mówiła Lisie. - O nie…
- Coś się stało? – zapytała przestraszona Rose.
- Nasz nowy nauczyciel eliksirów, był kiedyś śmierciożercą i wiernie służył Voldemortowi…
- O nie! Jak to?
- Po prostu. Jak ktoś się śmierciożercą stanie, to nawet po śmierci przywódcy nim pozostanie. Więc nie wiemy czego mamy się po nim spodziewać – dalej ciągnęła Lisie. Rose mało nie spadła do tyłu z krzesła. – Ale spoko… - pocieszała ją koleżanka – mamy jeszcze 4 lekcje przed eliksirami więc nie przejmuj się. Widzisz? Teraz mamy wróżbiarstwo.
- Wróżbiarstwo? Przecież kiedyś ten przedmiot wchodził w 3 klasie!
- No ale on nie jest aż taki trudny i można go olewać więc się nie przejmujmy.
- Racja. Odpowiedziała Rose. Po zjedzeniu śniadanie dziewczyny poszły na lekcje. Zastały tam już grupkę Ślizgonów.
- Co? Oni też mają wróżbiarstwo? – zapytała przerażona Lisie. Rose spojrzała na kartkę.
- Taak – odpowiedziała roztrzęsionym głosem – I co my teraz zrobimy?
- Trzeba to przeżyć…
Po niespełna 2 minutach przyszła pani profesor Trelawney.
- To ona jeszcze żyje? – szepnęła Crystal do Elissy.
- Najwidoczniej – odpowiedziała jej przyjaciółka. Prof. Trelawney wpuściła uczniów do klasy.
- Dzień dobry uczniowie – rozległ się jej tajemniczy a zarazem dziwny głos.
- Dzień dobry proszę pani – odezwali się Gryfoni.
- Dobry pani profesor – westchnęli Ślizgoni.
-Dziś bez żadnych zapoznawań z ocenianiem przejdziemy od razu do praktyki. Wróżenie z ręki. Więc poproszę ochotnika na przyjście do mnie – nikt nie był chętny. – Hm… To może ty? – powiedziała prof. Trelawney i wskazała na Crystal.
- Ja? – odpowiedziała nieco zaskoczona Crystal.
- Tak, ty. Podejdź. – Crystal wolnym i nie pewnym krokiem podeszła do Trelawney. – A teraz podaj mi rękę – Crystal nie pewnie pała rękę swojej nauczycielce – Mam ci wywróżyć przeszłość, czy przyszłość.
- A co ja tam wiem. Może przeszłość? – pani profesor przyjrzała się ręce dziewczyny.
- CO? Wszędzie rozpoznam taki układ ręki…
- Co?! – wykrzyczała przerażona Crystal.
- Połóż rękę na różdżce moja droga… - kontynuowała profesor Trelawney. – wychowałaś się w rodzinie czarodzieji, prawda?
- Nie. Wychowałam się w sierocińcu. – odpowiedziała zmieszana Crystal.
- To potwierdza moje obawy…
- Jakie obawy?! – znowu krzyknęła Crystal.
- Czyli ty nie wiesz kto jest twoimi rodzicami? – profesor Trelawney dajel mówiła nie zwracając uwagi na Crystal.
- No… nie. Wiem tylko tyle, że Tom Riddle wychował się w tym samym sierocińcu co ja i podobnie jak on nie wiedziałam wcześniej nic o magii.
- No, no, no… Chyba wiem z jakiej rodziny możesz pochodzić…
- No to niech pani mówi! – wykrzyczała Crystal.
- Możliwe, że pochodzisz z rodziny Graunt i Black. Poszukaj czegoś w bibliotece. Tam są wszystkie rody czarodziei czystej krwii. Może coś znajdziesz, bo aktualizują się codziennie.
- Magic… - odpowiedziała Crystal i podeszła do Elissabat.
- Pewnie to nie prawda. Ona zawsze się myli, chociaż… czemu by nie sprawdzić – powiedziała Elissa.
- Więc jak? Dzisiaj po lekcji Eliskorów idziemy do biblioteki?
- Oki. – odpowiedziała jej przyjaciółka i obydwie czekały niecierpliwie na zakończenie lekcji. Po całym dniu męczących lekcji dziewczyny pognały pędem do biblioteki. W bibliotece było dużo uczniów szukających informacji do ich pierwszych prac domowych. Było tam dużo stolików i nie zliczona ilość rzędów ksiąg. Elissabat i Crystal podeszły do pani Prince.
-Em… Ma pani może coś typu drzewa genealogiczne rodzin czystej krwii? – odrzekła nie pewnie Crystal.
- Mam – odpowiedziała ostro pani Prince, szkolna bibliotekarka.
- A nie mogłybyśmy ich… wypożyczyć?
- Mogłybyście – odrzekła pani Prince.
- A znajdzie nam je pani, bo jeszcze nie ogarniam tych wszystkich półek…
- Tak – odpowiedziała, po czym poszła i znikła w rzędzie półek. Po kilku minutach przyniosła im wielką księgę, z kilkoma plamami krwii i wielkim srebrnym napisem: „Spis wszystkich magicznych rodów czystej krwii”.
- Dziękujemy – odrzekły dziewczynki po czym wzięły tą książkę i poszły do dormitorium. Rozłożyły księgę na łóżku Crystal i zaczęły przeglądać strony. Było ich chyba z pięćset.
- O patrz! – krzyknęła podniecona Crystal. – ród Black rok 2003! To właśnie w tym roku się urodziłam! – odpowiedziała Crystal. I dalej szukały.
- Aa! – pisnęła Crystal – spójrz! – od imion Bellatrix Lestrange i Tom Marvolo Riddle biegła złota linia łącząca te dwa imienia z imieniem: Crystal Black.
- To wszystko tłumaczy. To że zostałaś przydzielona do Slytherinu i w ogóle… - Elissa dalej wpatrywała się w te litery. – A co to? – od imienia Crystal biegła podwójna linia do imienia Selena Black.
- Poczekaj może gdzieś będzie legęda – powiedziała Crystal i po jakimś czasie krzyknęła – Jest! Dwie linie to jest… JA MAM SIOSTRĘ?! – po czym to mówiąc zemdlała. Minęło kilka minut. Po czym wstała.
- Co się stało? – powiedziała Crystal.
- Zemdlałaś – odpowiedziała Elissa.
- Aha… Dobra więc czy moja siostra nie powinna chodzić do Hogwartu?
- Może jest charłakiem?
- Wątpię…
- Chodź idziemy do prof. McGonnagal – i poszły. W końcu doszły do sali lekcyjnej Transmutacji. Zapukały do drzwi. McGonnagal im otworzyła.
- Ach, to wy dziewczynki. W czym mogę wam pomóc?
- Mam pytanie. A tak właściwie kilka pytań.
- To wchodźcie – i profesorka wpuściła je do sali.
- Więc jak to się dzieje, że listy z zaproszeniem do szkoły i ogólnie całym wyposażeniem są do nas wysyłane?
- No więc, w Hogwarcie jest magiczne pióro które zapisuje wszystkie nowo narodzone magiczne dzieci. Potem ja i kilku innych profesorów sprawdzamy które ukończyły 11 lat i wysyłamy do nich listy.
- A czy może się stać, że jakiś uczeń nie dostanie listu?
- No… może. Ale raczej tak się nie dzieje.
- Bo ja sprawdzałam w jednej z ksiąg swoje pochodzenie i tam pisało, że mam siostrę. Selena Black… Uczy się tutaj?
-Hm… nie przypominam sobie. W ogóle, a raczej pamiętam uczniów z Ceremonii Przydziału. Poczekaj a jutro dam ci znak. Sprawdzę to wszystko jeszcze raz. A teraz miłego dnia wam życzę!
- Dowidzenia – odpowiedziały dziewczyny o wyszły z sali.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Świetny jest ten filmik
XDDDDDD
 

 
Neville patrzy na profesor Sprout i mówi:
- Na Merlina, pani jest taka tłusta!
- Nie mówi się tłusta, tylko puszysta! - odrrzekła obrażona Sprout.
Kilka dni później Neville patrzy uwaznie na Snape'a. Patrzy i patrzy...
- Co się gapisz, głupi chłopcze? - pyta Mistrz Eliksirów.
- To pana włosy one sa takie.... eeee.... puszyste....


Harry krzyczy przez okno:
-Jestem wysłannikiem boga! - na to Ron z drgiego okna krzyczy:
- Nie słuchajcie tego wieśniaka! Ja nikogo nie wysyłałem!


 

 
A dziś mam pytanie.
Czy tylko mi podoba się imię Scorpius?
Na innych stronach mówią, że jest brzydkie, ale mi się podoba. Chciałabym wiedzieć co wy o sądzicie o tym imieniu. Plosę pisać w komentarzach. O.o
  • awatar Lunaaax: Scorpius - spoko imię :) mnie też się podoba mimo iż jest trochę dziwne xd
  • awatar Draco Malfoy: @izkku: Spoko. :)
  • awatar izkku: dziwne trochę :D zapraszam do siebie i obserwowania mnie :) http://gymmylife.pinger.pl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Jeśli uczniowie Hogwartu mają pisać
egzamin robią to na cztery sposoby.
Puchoni solidarnie uczą się kilka godzin.
Gryfoni go olewają i cieszą się życiem.
Krukoni i tak znają wszystkie odpowiedzi.
A Ślizgoni... rzucają imperio na Krukona

Gryfon skoczy z klifu,
Ślizgon kogoś z niego zepchnie
Puchon zawoła pięciuset
innych Puchonów i razem
wykują schody.
A Krukon... Krukon zdobędzie latający dywan!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Proszę oto 5 rozdział. Na prośbę Kary (ona wie, że o nią chodzi) nie dałam Rose do Ravenclaw i Albusa do Slytherinu. Ciesz się. A teraz zachęcam do przeczytania.


-Więc wymiękasz, tak? – dalej Albus droczył się z Malfoy’em. Crystal spojrzała się na Scorpiusa ostrzegawczo.
- Nie! – odpowiedział Scorpius. - Crabb, Goyle, jesteście gotowi?
- Tak! – odkrzyknęli chórem „goryle”.
-Więc na trzy. Raz… Dwa…
-TRZY! – Zaczął się wyścig. Wszyscy patrzeli się na to co wyprawiają ci chłopacy. Crystal zemdlała. Raz Malfoy był pierwszy, raz wyprzedzał go Potter. Dawali z siebie wszystko. Każdy chciał wygrać i stać się tym najlepszym. Lecz nagle 100 metrów przed metą…
-STOOOP! – wrzasną (a wręcz ryknął) Hagrid. – Co ja wam mówiłem! Mieliście być odpowiedzialni, a przynajmniej nie zrobić żadnej głupoty bo mieliście na pokładzie dziewczynę! – w tym momencie spojrzał do łódki. – CO?! – złapał się za głowę. – Co wyście jej zrobili?! - wziął dziewczynę na ręce. I zaniósł do skrzydła szpitalnego.
- No i co wyście jej zrobili!!! - zacytował Hagrida Albus.
- No właśnie zastanówcie się nad tym – Scorpiusowi było wstyd. Jemu przecież na niej zależy . Jak wola zwycięstwa i nie wyjścia na idiotę przejęła nad nim kontrole.
- Co ja jej zrobiłem – myślał. – Mam nadzieję, że tylko zemdlała… - to jego rozmyślanie zatrzymało dopłynięcie do brzegu. Hagrid już wracał.
- Macie szczęście. Przed ceremonią przydziału będzie z nią dobrze. – powiedział uspokojony. – A teraz za mną. Raz, raz, musimy dojść na czas, bo przez was – tu wskazał na Albusa i Scorpiusa – straciliśmy dużo czasu.
- Em… Przepraszam, ale tylko 5 minut – odpowiedziała Rose, która próbowała kryć swojego brata.
- 5 minut to dużo. Teraz musimy się sprężyć – i nie mówiąc już nic więcej, wszyscy poszli za Hagridem. Po wejściu do Hogwartu zobaczyli już zdrową Crystal którą prowadziła prof. McGonnagal.
- Dobrze, że was widzę. – powiedziała McGonnagal – Już myślałam, że się spóźnicie Hagridzie.
- Jeśli chodzi o sprawy Hogwartu, ja nigdy nie nawalam. Tak zawsze mówił Dumbledor.
- Tak, wiemy Hagridzie. Był bardzo dobrym dyrektorem. Brakuje go nam. Wiesz, że dodali jego biografię i wszystkie informacje o nim do podstawy programowej, dla 1 klasy?
- CO?! – ryknęli naraz Malfoy i jego goryle.
- Tak Malfoy. Dodali. Nie wiem, co cię w tym dziwi. Ale pewnie jest to to, że to zlecenie dostał twój ojciec. Nie martw się. Nie ma o nim wzmianki w tym czego musicie się uczyć, a może… Chciałbyć tego co? – powiedziała McGonnagal. Scorpiusa bardzo to wkurzyło. Jaka kolwiek wzmianka o tym, że jego ojciec jest zły i nie dobry, doprowadzała go do szału. To przecież nie była jego wina. Voldemort dał mu to zadanie tylko przez błąd jego dziadka, którego z resztą nawet trochę się bał. Scorpius odwrócił się i nie patrzył już na tą głupią profesorkę. Transmutacja, pf… co to w ogóle za magia!
- Dobrze, a wracając do tematu. Teraz wejdziemy do Wielkiej Sali. Tam dostaniecie swój przydział do domu. Jak część wie jest ich cztery. Gryffindor, Ravenclaw, Hufflepuf i Slytherin. Każdy ceni sobie inne cechy. Mam nadzieję, że niezależnie do którego domu zostaniecie przydzieleni, będziecie mu wierni. Każdy dom to tak jakby rodzina, więc szanujcie go. Za każdą pozytywną wykonaną rzecz będziecie dostawali puknty dla domu, a za negatywne zachowanie punkty będą wam odbierane. Dom z największą liczbą punktów na koniec roku zdobędzie puchar domów. A więc jesteście gotowi dostać swój przydział? – dalej ciągnęła swój wykład McGonnagal. Scorpius i Crystal nie słuchali.
- Siccumcito* - powiedziała Crystal. W mgnieniu oka na szacie Scorpisa nie było już ani kropli wody.
- Dzie… dziękuję. – wyjąkał Scorpius.
- Hej. Myślisz, że bym pozwoliła żeby chłopak tak czystej krwi, dalej był prześladowany przez tego całego Pottera i Weaslay’ównę?
- Tak. Tak myślałem, w końcu wogólę cię nie słuchałem. Pozwoliłem, żebyś zemdlała i w ogóle… No wiesz, o co chodzi. – powiedział zawstydzony Score.
- Nie jestem taka… - odpowiedziała Crystal. Ich rozmowę przerwało głośne „TAK”. To byli inni uczniowie. Jak już im przerwali to powlekli się ze wszystkimi do Wielkiej Sali.
W pomieszczeniu były cztery stoły i wielki gwar. Na końcu Sali stał stół dla nauczycieli. Przed nim był taboret na którym leżał stary „kapelusz”. Była to Tiara Przydziału. To właśnie ona dawała przydział do domów.
- Teraz, gdy wyczytam wasze nazwiska podejdźcie do mnie i usiądźcie na tym krześle. Ja włożę wam na głowy Tiarę Przydziału i dostaniecie przydział do jednego z domu. Więc tak: Aleksandra Abbot! – mała dziewczynka w czarnych długich włosa podbiegła i usiadła na krzesło.
- Hm… Jesteś odważna to fakt… Ale również bardzo przyjazna i lojalna. Moim zdaniem: Hufflepuf! – przy stole Puchonów wybuchły oklaski. Dziewczynka w podskokach pobiegła do stołu i przy nim usiadła.
- Więc teraz: Crystal Black! – Crystal usiadła na krześle. Tiara, ani trochę się nie zastanawiała. Od razu jak dotknęła jej głowy krzyknęła:
- Slytherin! – przy stole Ślizgonów wybuchły oklaski. Potem przydział dostała Luna Chang (córka Cho Chang) trafiła do Ravenclaw (tego samego domu co jej matka. Po Lunie była…
- Lilly Cheshiere! – McGonnagal wyczytała dziewczynę o długich w sam raz długich, kręconych i jasnych włosach. Tiara trafiła na jej głowę.
- Hm… Tu widzę jasny umysł. Bardzo mądra. Pasowałabyś do Ravenclaw, ale… bardziej przyda ci się: GRYFFINDOR! – Gryfoni się bardzo ucieszyli. Lilly przysiadła się do ich stołu. Potem było jeszcze kilku uczniów. Justyn Flame został przydzielony do Hufflepufu, Alex Greengras powędrował do Slytherinu, Harry Gregory został Puchonem, Celestia LongBottom po jakimś czasie dostała się do Gryffindoru, Justyna LoveGood trafiła do Ravenclaw i wreszcie:
- Scorpius Malfoy! – mu też Tiara bez zastanowienia dała Slytherin. Usiadł obok Crystal.
- Em… Jak by ci to powiedzieć… - odezwał się Scorpius do Crystal.
- No mów. Śmiało. – ponaglała go Crystal.
- Będziesz moją dzie… przyjaciółką? Tak po prostu. Zacznijmy wszystko jeszcze raz.
- Oczywiście! – odpowiedziała Crystal i go przytuliła. Scorpius się lekko zarumienił. Gdy Patrycja Parkinson (która miała nadzieje zostania dziewczyną Score’a) po przydzieleniu do Slytherinu to zobaczyła, wpadła w szał. Ale postanowiła wyładować wściekłość po Ceremonii.
Następnie na ceremonii pojawiła się Lizie Pie która trafiła do Ravenclaw. Po tej nieco stukniętej dziewczynie pojawił się najbardziej wyczekiwany uczeń.
- Albus Severus Potter! – Albus poszedł i usiadł na krześle.
- Hm… Nie no bardzo trudne… Slytherin pomógłby ci osiągnąć władzę i potęgę, czy tego nie chcesz?
- Tylko nie Slytherin! Tylko nie Slytherin!
- Nie? Z koro chcesz. GRYFFINDOR! – przy stole Gryfonów była masa oklasków. Zaczęły się krzyki: „Mamy Pottera! Mamy młodego Pottera!”. Gdy Albus siadał przy nim był tak miło przywitany, jak nigdy. Zazdrośni Slizgoni buczeli ile wlezie. I krzyczeli „Potter cuchnie! Potter cuchnie!”
- To samo było w tamtym roku jak ja się dostałem do Gryffindoru – zagadnął brata James.
- Spoko. A teraz patrz, bo Rose przydzielają.
- Rose Weaslay! – wezwała Rose McGonnagal. Ślizgoni buczeli i zaczęli śpiewać „Weaslay jest naszym królem”.
- Cicho!!! – Wrzasnęła Ginny, która została dyrektorką Hogwartu. Wszyscy umilkli.
- Hm… tu mam dylemat… Gryffindor czy Ravenclaw…
- J a chcem do Gryffindoru – szepnęła Rose
-Dobrze. GRYFFINDOR! – Gryfoni znowu zaczęli klaszczeć. Potem przydział dostali Neville Weatherstaff, który trafił do Gryffindoru, Eric White, który również poszedł do Gryffindoru, a ceremonię zakończyła Elissabat Wolf, która została Ślizgonką. Potem odbyła się uczta. Pod jej koniec stało się coś strasznego. Patrycja Parkinson wstała i przywaliła Crystal w twarz. Crystal momentalnie zmieniła nastawienie do nowej koleżanki.
-Osz ty, świnio! – z milutkiej Crystal wyszedł potwór. Zaczęła się nawalać, wyrywać włosy (jak to dziewczyny…). Nagle w bójkę zaingerowała McGonnagal.
-Dziewczyny przestańcie!!! – Crystal rozbity nos z którego lała się krew, a Patrycja podbite oko. – Zawiodłam się na was dziewczyny. Chociaż spodziewałam się tego, w końcu jesteście ślizgonkami. – to ostatnie zdanie wybełkotała pod nosem.

*Siccuncito - wymyślone przeze mnie zaklęcie suszące. Nie mogłam znaleźć żadnego prawdziwego więc je wymyśliłam. Jak większość zaklęć pochodzi z łacińskiego. (informacja przeznaczona tylko dla mugoli, dla czarodziejów mam inną)


Ps. Nie mam już pomysłów!!!
  • awatar Draco Malfoy: @Lunaaax: Tak. Mogę. Dodam ją :) I szczerze chciałam dać All'a do Slytherinu ale koleżanka powiedziała, że mnie zabije jak go tam dam. A McGonnagall? Zawsze uczyła transmutacji. Nie chciałam w tym przypadku odbiegać od kanonu. Mam pomysł na nagły zwrot akcji. W którm dam 2 moją OCk'kę ;)
  • awatar Lunaaax: Fajne. Może trochę krytyki? No więc dziwię się, że Tiara tak po prostu przydzieliła Rose do Ravenclawu. Szepnęła "Ja chcę do Gryffindoru" a mówiący kapelusz nie pytał się jej (jak w przypadku Albusa) dlaczego tak chce i poszła do Gryfonów (z czego się cieszę). Trochę się zawiodłam, że Al nie jest w Slytherinie. No cóż, w oryginale i tak pewnie by trafił do Gryfonów. I jeszcze: Ginny dyrektorką?! No bez jaj, McGonagall powinna nią być a jak już Ginny ma pracować w Hogwarcie to już jako nauczyciel transmutacji i by to ona wprowadzała uczniów do Wielkiej. Sali. No ale cóż, to twoje FF więc sobie fantazjuj xp Mam takie pytanie: Czy mogłabyś mnie umieścić w swoim ff jako Maria Moon? Jeśli tak, to napisz a ja na jeja ci opowiem osobowość tej postaci. :> Weny życzę ;*
  • awatar Gość: Dzięki :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przypadek? Nie wydaje mi się...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Po tym feralnym wypadku Scorpius nie śmiał słówkiem obrazić Hagrida. Był przemoczony do szpiku kości i było mu strasznie zimno.
- I jak ja się teraz pokażę na Ceremonii Przydziału… - jęczał.
- Taki czarodziej z wyższych sfer, a nawet nie umie użyć zaklęcia suszącego? – zapytała drwiącym tonem Rose.
- Nikt cię nie pytał o zdanie ty… ty… - Rose nie była szlamą więc nie wiedział jak ją nazwać.
- I co? Zamurowało? – Rose dalej się z niego nabijała.
- Spadaj! – krzykną Scorpius. Ta Weaslay’ówna już go wkurzała.
- Nie ładnie tak mówić do dziewczyny – Rose dalej się z nim droczyła.
- Przestań bo rzucę na ciebie Cruciatus lub Avadę! – odgrażał się Scorpius.
- Jesteś na to za wrażliwy. Po prostu za miękki w środku – dalej wkurzała go Rose.
- Zamknij się ty córko szlamy!!! – wrzasną Scorpius.
- Nie obrażąj mojej matki, Malfoy! – obraziła się Rose.
- Miałem zamiar obrazić ciebie, ale ok – odpowiedział Scorpius.
- Mnie też nie obrażaj, ty ohydny egoisto! – krzyknęła Rose. Crystal Black, która stała sama na końcu szeregu par pierwszy raz od godziny odezwała się słowem.
- Przestań go obrażać! Nie zniżaj się jeszcze bardziej do poziomu twojej rodziny! – krzyknęła Crystal.
- Widzę, że ktoś się zabuuujał – szydziła Rose.
- Wcale nie! – obruszyła się Crystal, która w ogóle zaczęła żałować, że cokolwiek powiedziała.
Przeszli jeszcze parę metrów, aż na skraju jeziora zobaczyli rząd łódek.
- Czy… Czy my mamy tym płynąć? – zapytała się przerażona Crystal.
- Tak, a co? – odpowiedział Hagrid.
- Bo.. bo… ja się boję pływania łódkami, statkami i innymi tego typu pojazdami. – Odpowiedziała już się trzęsąca się za strachu dziewczyna.
- Nie martw się. Damy cię do łódki z jakimś chłopakiem, który na pewno nie da cię utopić. Scorpius? Chono tu do mnie! Zabieraj swoją ekipę, no raz, raz…
- To na pewno dobry pomysł? – zapytała speszona Crystal.
- Tak. Bardzo dobry. Na pewno jak będzie miał dziewczynę na pokładzie nie odwali z kolegami jakiegoś numeru. – odpowiedział Hagrid.
- Nie licz na to – odpowiedzieli chórem koledzy Malfoy’a. Dziewczyna już na MAXA obawiała się kłopotów. W końcu wszyscy wgramolili się do łódek. Nagle koło łódki Malfoy’a rozległ się czyjś głos.
- Hej! Malfoy! Widzę, że masz narzeczoną! – odezwał się Albus Severus Potter.
- Zamknij się! – warknął Scorpius.
- Czyli nie boisz się zrobić małych , jak by to nazwać… wyścigów? – zagadnął Albus.
- Ani trochę Potter – powiedział Score.
- No to co? Ścigamy się kto pierwszy dopłynie do Hogwartu? – dalej zachęcał go Al.
-Dobra. Więc na trzy. Raz… Dwa…
-STOP! - krzyknęła Crystal. – zapomnieliście, że macie mnie na pokładzie? Bądźcie choć trochę odpowiedzialni! – zaczęła im po kolei wszystko wypominać. – Zamiast pomóc mi wejść do łódki, po prostu wrzuciliście mnie do niej! Potem o mały włos kilka razy nie dostałam wiosłem w twarz! Ale najgorsze jest to, że ja mam chorobę morską i w każdej chwili mogę zemdleć! Idioci!
- Chyba nie przejmujesz się tą dziewczyną co? – dalej mówił Albus – To jedyna taka okazja. Tylko pierwszy rok płynie łódkami.
- Wy sobie popływacie!!! Jak tylko wyjdziemy na brzeg to wszystko powiem Hagridowi i będziecie mieli szlaban! Uważajcie, bo jak ja coś mówię, to zawsze, ale to zawsze słowa dotrzymuję…
- Widzisz? I co ja mam teraz zrobić?
- Ooo… Widzę, że jest dla ciebie ważna - zakpił Al.
- Wcale nie! – Scorpius i Crystal się trochę zarumienili. W głębi serca Scorpius’owi podobała się ta dziewczyna, a była to również wysoka dziewczyna o włosach koloru ciemnego brązu. Miała bardzo ładne te włosy, sięgające nieco za ramiona oraz bardzo ładne zielone oczy. Jak płakała miała je jeszcze bardziej zielone. Jej piękne usta, aż się chciało całować, lecz jakoś w tym swoim pięknie była raczej zmienną dziewczyną. Z jednej strony była miła, pomocna, cicha i nieśmiała, a z drugiej jak się rozzłościła była ambitna, pewna siebie, nie miła, a wręcz wredna i umiała rozszarpać kogoś na strzępy. Pięknie śpiewała. Po prostu wymarzona dziewczyna dla Scorpiusa.
Siedział on przez chwilę w zadumie jak to pięknie byłoby siedzieć z nią na łące i całować. Tylko on i ona. Sami. Wśród śpiewu ptaków.

//Crystal to jedna z moich OC w hogwarcie. Wygląda bardzo podobnie do mnie na serio//
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kilka dni temu, zgłosiłam się na szkolny konkurs. Polega on na tym, by napisać opowiadanie. Ma się zaczynać na jakimś szkolnym wydarzeniu i na nim ma się stać nieludzka rzecz. Takie faience fiction (nie wiem jak to się pisze. Ale ostatnio nie mam weny i w tym mam problem... Smuteg. Bardzo proszę o wsparcie, bo mam jeszcze obrazek z Draco na głowie i artykuł na wiki (też na konkursy, ale internetowe).
Pozdrawiam. Drakosieńka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Więc może kilka dowcipów o HP?

Harry śpi na lekcji,
Flitwick budzi go:
Panie Pottter! Klasa to nie miejsce do spania!
Harry odpowiada: Rzeczywiście Panie profesorze... Trochę tu za głośno...

Ale suchy ten suchar!
A ten jeszcze suchszy!
Nie lubię sucharów...

Sprawdzian z obrony przed czarną magią. Umbgride przechodzi od stolika do stolika. Nagle zatrzymuje się przy Harrym.
-Potter! Słyszę jakieś głosy!
- Ja też pani profesor. Ale ja się leczę.

Dobry tekst do nauczyciela. xD

Dudley przychodzi ze szkoły i skarży się mamie:
- Mamo! Wszyscy mówią, że jestem gruby!
-Och Dudziaczku... Nie jesteś gruby. Ale wyjdź z kuchni bo wiesz, że mamusia ma klaustrofobię.

Ta. Świetny tekst na pocieszenie otyłego... xD


Mam jeszcze DUŻO więcej, ale jakoś tak nie chce mi się już tego pisać. A teraz motto na ten weekend:
Czy to piątek czy sobota Ibisz to jest wielka ciota.
 

 
Był piękny, słoneczny dzień. Ginny, Draco i ich córeczka Diana stali pośrodku tłumu rodzin czarodziejów i czarownic wchodzących do sklepów na ulicy Pokątnej. Nagle stanęli naprzeciwko Dowcipów Weaslay’ów,
- Dobrze. Więc może najpierw wejdziemy odwiedzić wujka Georga? – zapytała się Ginny.
- A co się stało z wujkiem Fredem? - spytała się mała Diana.
- No bo wiesz córeczko. Dawno dawno temu… był pewien bardzo zły czarodziej. Chciał zapanować w bardzo zły i okrutny sposób nad światem i… - Draco nagle urwał.
- I zebrał armię jego zwolenników. I chcąc zabić Harry’ego Pottera, napadł z nią na Hogwart. I rozpoczął 2 wojnę o Hogwart. – ciągnęła dalej Ginny – no i, i ja, i twój tata, oraz oczywiście wszyscy wujkowie i ogólnie nasi znajomi brali w niej udział… - Draco już prawie się rozpłakał.
- Tak Ginny. I ja brałem udział po złej stronie! – Łza już spływała mu po policzku.
- Och, Draco. Nie miałeś wyboru… To było przez twojego ojca. – stwierdziła Ginny
- Masz rację. No i wracając do historii, podczas tej wojny zginęło bardzo dużo czarodziejek i czarodziei. Między innymi twój wujek, mój najlepszy przyjaciel, Tonks, Lupin… Jeszcze dużo ich było.
- Och tato. Jak to aż taki wielki był dla was emocjonalny cios, to nie musieliście mi tego opowiadać. – odparła Diana
- Może, Draco, skupmy się na ludziach, którzy przeżyli…
- Tak, Ginny…
 

 
Nie długo pojawi się dodatek do FF. Za ok 2-3 dni. Mam już pomysł na pierwszy rozdział
 

 
Kto z was lubi Five Nights at Freddy's? To bardzo fajna gra, ale strasznie mnie przeraża. Umiem wrzeszczeć jak opętana jak to oglądam.
A teraz zgaś światło... I obejżyj najpierw pierwszy filmik...

I jak? Straszne? Ja się bardzo przeraziłam...
A teraz zrób to samo co poprzednio, ale otwórz ten film...

A teraz jakie wrażenia? Może to jest już trochę mniej straszne, ale ja też się przestraszyłam...
No i jak ci się podoba to znów zgaś światło i włącz TO!!! Hahahahaha...
Super co nie? Lubię się bać. Strach to zdrowie... Buahahahahahaha!!!
 

 
Ja wiem, że mam bardzo mało wpisów, ale ostatnio nie mam weny...
 

 
Gdy przy nim stała bardzo dziwnie się czuła. Czy to była miłość? Nie potrafiła wyjaśnić. Wiedziała tylko jedno. Gdyby to faktycznie była miłość musi to sobie jak najszybciej wybić z głowy. Zastanawiała się czy on czuje do niej to samo.
Tym czasem Scorpius poszedł do swojego przedziału. Był zdenerwowany. Nie chciał w taki sposób poznać Rose. Myślał że pójdzie do jej przedziału i zacznie ją obrażać, ale nie. To ona musiała się mu napatoczyć.
- Scorpius, coś się stało? – zapytała Patrycja Parkinson. Córka Pansy Parkinson, która kiedyś kochała się w Draconie Malfoyu.
- Nie nic. – Odparł Scorpius. – Za ile Hogwart?
- Za jakąś godzinę. – Odpowiedział Goyle.
- Dobra to jeszcze mamy czas.
- Czas na co? – Zapytał się Crabb głupkowato.
-Och. Na dokucznie Potterowi. Idziecie?
-Tak! – odpowiedzieli chórem Eric i Marcus. I cała trójka wyszła z przedziału. Po drodze zaszli jeszcze do przedział Justyny LoveGood, Celestii LongBottom i Luny Chang. Okazało się że Celestia odziedziczyła część cech po ojcu. W końcu doszli do przedziału Rose, Albusa i Jamesa.
- Czy to w tym przedziale siedzą synowie tego „słynnego wybawiciela” świata czarodziei przed Lordem Voldemortem? I oczywiście córka jego najlepszego przyjaciela Ronalda Weaslay’a? – zapytał ze specjalnie udawanym zainteresowaniem.
- Doskonale o tym wiesz Malfoy! Po co tu przyszedłeś? – spytał się Albus Severus Potter.
- Takie nie miłe przyjęcie dla ludzi z wyższych sfer? Takiego braku poszanowania to bym się po tobie nie spodziewał, Potter. Czemu zadajesz się z tą hołotą jaką są Weaslay’owie? Ja ci pokażę kto jest lepszy tylko przyłącz się do NAS. – odpowiedział Scorpius, już z wyraźną przechwałą. I wyciągnął rękę do Albusa.
- Pozwolisz, że sam osądzę kto jest od kogo lepszy. – odpowiedział Albus. Scorpius poczuł się wyraźnie urażony. – A Weaslay’owie to moja RODZINA!
- Och, tak mi przykro. – powiedział Scorpius. – Przykro mi, że musiałeś się z kimś takim wychowywać.
- Ty! Parszywy! Głupi! Wredny! Tchórzliwy! Karaluchu! – Wykrzyczała Rose i podeszła po niego z różdżką wycelowaną w jego twarz. Przytrzasnęła go do ściany wagonu. Scorpius strasznie się bał.
– I co? Boisz się, że zrobię ci coś z tą swoją przemądrzałą buźką?
- Rose! Nie rób tego! On nie jest tego wart! – krzyknął Albus. Rose powoli wycofała różdżkę od twarzy Scorpiusa. Scorpius odetchnął z ulgą, ale po chwili…
ŁUP! To Rose przywaliła Scorpiusowi z pół obrotu. Scorpius leżał ze złamanym nosem na podłodze. Crabb rzucił się na Albusa ale sowa Jamesa go ugryzła w palec.
- AAAAAAA!!! – krzyczał. – Ten potwór mnie ugryzł!
- To nie potwór tylko sowa! – Ryknął James i zaczął się siłować z Goylem. Nagle do przedziału wpadła …
-Co się tu dzieje! Bójki w Hogwarcie są zabronione! – ryknęła prof. McGonnagal.
- To nie Hogwart tylko pociąg. – odpowiedział James.
- James! Nie zapominaj że w każdej chwili mogę odjąć punkty Gryffindorowi po rozpoczęciu semestru.
- Dobrze pani profesor. – Odpowiedział James. Scorpius jęczał z bólu na podłodze.
- O Boże! Kto mu to zrobił? – zapytała prof. McGonnagall.
- Rose Weaslay! – odpowiedzieli chórem Crabb i Goyle
- Weźcie go do przedziału dla nauczycieli. Pomożemy mu choć trochę – odpowiedziała prof. McGonnagal. Marcus i Eric podnieśli swojego przyjaciela i powlekli go za prof. McGonnagal. Po pół godzinie Scorpius był już prawie zdrowy. Dojechali do Hogsmeade. Na miejscu spotkali Hagrida.
- Pirszoroczni tutaj! Pirszoroczni tutaj! – krzyczał Hagrid, dopóki wszyscy nie zgromadzili się obok niego. – Teraz wszyscy za mną.
- Prymitywny pół oblrzym. Jak oni mogą trzymać takiego potwora z zamiłowaniem do Smoków. Który sam krzyżuje niebezpieczne gatunki by tworzyć mutanty! Pamiętacie „sklątki”. One mało nam rodziców nie pozabijały, albo ten porąbany Hipogryf! Złamał rękę mojemu ojcu a Hagrid nawet nie wiedział, że trzeba go zanieść do skrzydła szpitalnego. Ten Hagrid… AAAAA!!! – nagle ktoś go podniósł za szatę.
PLUM! To Hagrid wrzucił Scorpiusa do jeziora.
-Jeszcze mi za to zapłacisz!!! – krzyczał Scorpius – Mój ojciec dowie się o tym! – w pierwszej chwili nie zauważył ale Hagrid wrzucił go na naprawdę dużą odległość.
-AAAAA!!! Ja nie umiem pływać! – wrzeszczał i miotał się na wszystkie strony.
- Twój ojciec cię nie nauczył? – zakpił Hagrid.
- Topię się!!! Ratunku! Hagrid chce mnie zabić! – dalej krzyczał Scorpius.
-No dobra pójdę po niego. Już i tak dużo strachu i wody się najadł. – i Hagrid poszedł po niego. Zaraz wyciągnął go na brzeg.
- Jeszczę się za to zemszczę. – Powiedział Scorpius i schował się za swoich goryli.


Ps. Crabb i Goyle to jacyś tam czarodzieje dla których nie miałam pomysłu na imiona. Noramlnie weszłabym w HPW i sprawdziła jakie imiona miały dzieci Crabb'a i Goyla z poprzedniego pokolenia ale oni nie mieli dzieci. xD
  • awatar Lunaaax: Hahahaha! To było dobre, że Hagrid wrzucił Scorpa do jeziora xD Nigdy tego nie zapomnę :D
  • awatar Pink Ninja - Drawing & FanFiction: <3 Czekam na więcej Shadow !
  • awatar Gość: Hejka! fajne te rozdziały. Szacun Madzi. Wracaj do zdrowia. :-);-):-P:):->=^^=
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wyldi.pinger.pl nominowała mnię
Pytania:

♥1. Ulubiona gra?
♥2. Jesteś Otaku?
♥3. Jaką masz średnią?
♥4. Ile znasz języków?
♥5. Oglądasz wiadomości?
♥6. Który Pokèmon jest Twoim ulubiony? (foto)
♥7. Ile w życiu miałaś blogów?
♥8. Opisz swój styl!
♥9. Opisz się jednym słowem!
♥10. Masz super blog!

1.Harry Potter for kinect
2. Co to w ogóle jest?
3. 5.40
4. 2
5. Tak. Moja babcia mnię do tego zmusza.
6.
7. tylko ten jeden
8. Mroczna
9. Zakochana
10. Dziękuję!
Ja nominuję http://bloodnight26095.pinger.pl/
 

 
Kto tak samo jak ja kocha te oczy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Zawszę płaczę jak oglądam to video. Codziennie słucham tego wieczorami. Pozdrawiam wszystkie fanki Draco, a w szczególności tą największą (znaczy się MNIE)
 

 
Wcześniej nic nie pisałam bo miałam karę na kompa, a teraz proszę następny rozdział mojego FF:

Potterowie oraz Weaslay’owie pożegnali się ze sobą. Rose, James i Albus usiedli w jednym przedziale Rose wciąż nie mogła przestać myśleć o tym co powiedziała jej mama. Czy naprawdę jej mama kiedyś kochała się w Draconie, chociaż on w drugiej klasie nazwał ją szlamą? To pytanie nawiedzało ją w najmniej odpowiednim momencie. A co się stanie jeśli przez to co usłyszała, będzie ciągle myślała o tym wrednym ślizgonie i przez to Tiara Przydziału przydzieli ją do Slytherinu? Rose w końcu nie wytrzymała.
- Muszę się przejść! – krzyknęła i wybiegła z przedziału. Niestety biegnąc tak bez celu wpadła na coś. Ale to raczej nie była rzecz. Był to chłopak. Wysoki jak na swój wiek, chudy, blady, blondyn. Rose w pierwszej chwili zszkowało.
- On wygląda jak Draco – pomyślała, ale po krótkim namyśle doszła do wniosku, że to Scoprpius. Syn Dracona.
- Och, przepraszam. Nic ci się nie jest? – zapytał Scorpius i pomógł jej wstać, bo myślał, że wartościowa dziewczyna na niego wpadła. Na niego zawsze wpadają wartościowe dziewczyny.
- Nie nic. Dzięki. – Odpowiedziała Rose. Dopiero jak spojrzeli sobie w oczy uświadomili sobie kto naprawdę na kogo wpadł.
- A… To ty Weaslay! Twoja matka była warta tego dupka Rona! – powiedział z pogardą Score.
- Nie obrażaj moich rodziców Malfoy – wycedziła przez zęby Rose. – Popatrz lepiej na swoich. Ojciec śmierciożerca! Ciekawe na jakiego czarnoksiężnika synek wyrośnie!
- Mój ojciec nie jest już śmierciożercą! – krzykną Score
- Co się stanie to już się nie odstanie! Nawet jak się swój błąd naprawi to jakiś ślad zawsze zostanie! – odkrzyczała Rose rozpłakała się i pobiegła z powrotem do przedziału. Obrażanie faceta w którym kochała się jej matka, nie przychodziło jej tak łatwo jakby się spodziewała…
  • awatar Po prostu - Ja: świetne, czeka m z niecierpliwością na następną część. Zapraszam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Doszłam do domu. Jestem cała mokra. Z włosów kapie mi jakbym dopiero co je myła. I jeszcze samochód opryskał mnie po drodze! jaki świat jest niesprawiedliwy! Muszę się na kimś wyżyć: Crucio!
 

 
W całym mieście leje jak z cebra.
A ja muszę iść do domu na piechotę!
 

 
Był piękny, jasny i ciepły poranek pierwszego września. Na dworcu Kings Cross roiło się od małych czarownic i czarodziei czekających na pociąg do Hogwartu. Wśród nich dzielnie kroczyli Harry i Ginny Potterowie razem z dwoma synami i córką.
-Tato! Ja też chcę jechać do Hogwartu! – odezwała się mała Lilly Potter.
- Och, malutka – czuło odpowiedział Harry – za dwa lata i ty tam pojedziesz.
- Ale ja chcę teraz! – odpowiedziała Lilly i odwróciła się do Ginny. W połowie drogi do pociągu spotkali Rona, Hermionę, ich córkę Rose oraz ich o rok młodszego syna Hugo.
- Cześć Ron! Cześć Hermiono!
-Cześć Harry! Udało wam się zaparkować? Bo nam tak. Hermiona nie wierzyła w moje umiejętności i twierdziła że żeby dostać mugolskie prawko będę musiał użyć na egzaminatorze zaklęcia Confundus. A tak w ogóle – trochę ściszył głos by Hermiona go nie dosłyszała – to na serio go skonfundowałem – powiedział Ron. Harry zaśmiał się przez chwilę. Szli dalej. Na końcu ścieżki spotkali Dracona Malfoy’a razem z synem i żoną Astorią.
- A więc to musi być ten mały Scorpius. Rose musisz być we wszystkim lepsza od niego. Naszczęście odziedziczyłaś inteligęcje po matce.
-Ron!!! - wrzasnęła Hermiona. – Jeszcze nie są w szkole a ty już ich na siebie napuszczasz!
-Wyluzuj Hermiono. Pełny luz… - odparł Ron.
-Ron! Nie zachowuj się jak dziecko! Wystarczy, że mam już dwoje! Nie potrzeba mi trzeciego! – i Hermiona poszła porozmawiać z Rose na osobności.
- Nic a nic się nie zmieniła, prawda stary? – spytał Harry’ego Ron.
-Prawda – odrzekł Harry. Albus i James znowu się kłócili.
-Ja wcale nie trafię do Slytherinu! Nie jestem takim tępakiem jak ty! – wykrzykiwał Albus.
- Wcale nie jestem tępy ty gamoniu! – zaatakował brata James,
- Wcale, że jesteś! – walczył dalej Al.
-Chłopcy! –naszczęście Ginny w porę wkroczyła między nich bo już chcieli się okładać pięściami – Przestańcie! Wstyd nam przynosicie. A jak WY NAM przynosicie wstyd, to MY WAM też będziemy – i wzięła jednego za jedną rękę, a drugiego za drugą i poprowadziła łobuzów do ojca.
- Tato? A co się stanie jeśli trafię do Slytherinu?
- Albusie Severusie Potterze. Nosisz imiona po dwóch dyrektorach Hogwartu. Jeden z nich był ślizgonem i był najdzielniejszym człowiekiem jakiego znałem. Ale jeśli jest to dla ciebie, aż tak ważne możesz sam wybrać Gryffindor. Tiara na pewno weźmie to pod uwagę. Tak było w moim przypadku…
 

 
Witajcie! Jest to mój pierwszy blog więc nie znam jeszcze zasad blogowych. Ten blog będzie poświęcony głównie Harry'emu Potterowi oraz My Little Pony. Będę pisała tu m.in moje FF. Pozdrawiam!
Drakosieńka
  • awatar Shadow Malfoy: @Świat Sakura Tenshi Chi: Spoko. Każdy ma swój gust. Ale zgodzę się. Dlaczego wszystkie najgorsze rzeczy przytrafiały się Draco!
  • awatar Świat Sakura Tenshi Chi: Z nim było śmieszniej, ale nie będę kłamać dla mnie najlepszy był Harry i on zawsze 1 miejsce xD
  • awatar Ninjamaniaczka: Tak trzymać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›